Spektakle z audiodeskrypcją w Teatrze Starym

Teatr Stary w swojej ofercie zamieścił kilka propozycji dla niewidomych. Przestawienia będą wystawiane jeszcze w lutym. Bilety są w specjalnej cenie 22 zł dla osoby niewidomej oraz 22 zł dla opiekuna osoby niewidomej.

Oto co proponuje teatr:
Spektakl „Stara kobieta wysiaduje
08.02.2015 r. / godz. 19:15 /
Duża Scena#Helena / ul. Jagiellońska 1 „

w reżyserii Marcina Libera
przedstawienie z Anną Dymną w roli tytułowej
„Liber odczytuje (…) tekst przez późną twórczość Różewicza, zestawiając dramat z poematem Matka
odchodzi, obserwując rozpad osobistego świata, wyczerpywanie się naszej własnej mikropowieści. I to
właśnie wygrywają znakomicie Marcin Czarnik i Anna Dymna – Stara Kobieta i jej syn, wyśniony Poeta.
Z pomocą Starej Kobiecie przychodzi zachwycająca machina inscenizacyjna. Jak w chwili, gdy Poeta
umiera: nad rozbłyskującą piorunami sceną wzmaga się huraganowy wiatr. W powietrze wzbijają się
tumany śniegu, czy raczej śmieci. W spektaklu Libera świat ostatecznie pogrąża się w niezwykłym i
fascynującym chaosie.” (Michał Centkowski, Dwutygodnik, nr 145/2014)

Spektakl „Edward II”
22.02.2015 r. / godz. 19:15 /
Scena Kameralna#Kolonia / ul. Starowiślna 21

w reżyserii Anny Augustynowicz
spektakl z Janem Peszkiem w roli tytułowego Edwarda II
Edward II w spojrzeniu Christophera Marlowe’a jest władcą, dla którego sposobem panowania staje się
prowokacja: szafuje majątkiem królestwa, eksponuje swój homoseksualizm, a mówiąc otwarcie o
własnym ateizmie, szydzi z hipokryzji dworu. Za odwagę odsłonięcia prawdziwej twarzy zapłaci życiem.
Zniszczy go społeczeństwo, połączone więzami nienawiści i zmową nietolerancji.

Rezerwacje biletów:
pl. Szczepański 1
tel. 12 422 40 40
rezerwacja@stary.pl

Informacja pochodzi ze strony internetowej Teatru Starego

Reklamy

Marzenka i jeździectwo

Czytaliście już artykuł Marzenki o jej hobby? Jeśli nie to pora nadrobić zaległości 🙂

marzenkaMarzenka Wacławek Moja przygoda z jeździectwem konnym zaczęła się w szóstym roku życia.Byłam na wakacjach z rodzicami i bratem. Koło naszego pola namiotowego była polowa stajnia. Ja wtedy jeszcze trochę widziałam i konie bardzo mi się spodobały. Tata zgodził się żebym się na chwilę przejechała. Tak to się zaczęło. potem miałam kontakt z końmi w szkole na Tynieckiej. W czasie wakacji tata jeździł ze mną do różnych stadnin. Muszę przyznać że było to trudne, bo rodzice i instruktorzy jazdy bali się o mnie. Ja jednak byłam uparta i chodź nie raz przyszło zaznać twardości ziemi, to i tak jeździłam. Następnie po ukończeniu szkoły na ul. Tynieckiej jeździłam w stadninie „Szarża” w Bolęcinie. Tam dużo się nauczyłam. Moją kolejną instruktorką jazdy była Ula w Krakowie. Tu prawie rok jeździłam w stajni „Polsad”. Uczyłam się jazdy na różnych koniach. Teraz jeżdżę na koniu którego nazywamy Młody. Stajnia mieści się we wsi Węgrzce. Uczę się jazdy na sposób łesternowki. Jestem szczęśliwa, że mam kontakt z koniem i mogę uprawiać ten trudny sport. Konie są duże, przyjazne i mają aksamitne nosy. Strasznie je kocham i z zapałem uczę się nowych sposobów dosiadu. Wam też rzyczę takiej frajdy, jaką jest dotknięcie końskiego grzbietu.

Artykuły o hobby osób głuchoniewidomych znajdują się na blogu w zakładce Pasje osób głuchoniewidomych. Dla tych co chcą tam trafić a nie mogą, mała podpowiedź https://malopolskietpg.wordpress.com/osoby-gluchoniewidome/?preview=true&preview_id=256&preview_nonce=daa65c64e6

A może Ty też chcesz się podzielić swoim hobby z innymi…? Jeśli tak, napisz.

Życzenia świąteczne

Z okazji nadchodzących świąt bożego narodzenia i nowego roku 2015. Składam wszystkim klubowiczom najserdeczniejsze życzenia. Życzę wam, żeby te święta, jak i cały najbliższy nadchodzący rok, był dla wszystkich czasem spokoju duchowego, jak i wypoczynku i radosnych chwil spędzonych z najbliższymi. Dziękuję serdecznie wam kochani moi za dużą aktywność w naszym klubie w mijającym roku 2014. Życzę wszystkim w naszej jednostce by z radością, którą dają narodziny Jezusa, jak i cały nadchodzący nowy rok, szli przez życie ciesząc się każdym dniem i nie poddawali się trudnością codziennego dnia.

Piotr Zasadzki, przewodniczący Małopolskiej jednostki Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym

Wycieczka do Polanicy Zdrój

Pięknego ciepłego jesiennego dnia 17.10.2014 r. wyruszyliśmy z Krakowa  spod Domu Turysty na wycieczkę do Polanicy Zdrój. Była nas spora grupka.

Ta miejscowość jest bardzo piękna, warto było do niej pojechać. W sobotę przedpołudniem zwiedzaliśmy i spacerowaliśmy po parku w Polanicy Zdrój, w którym były różne atrakcje m.in.  park szachowy oraz rzeźby znanych osób z brązu. W Dusznikach Zdrój widzieliśmy  przepiękną fontannę, która miała różne kolory. W tle grana była na fortepianie melodia Chopina  i w rytm tych dźwięków szumiała fontanna.  Popołudniu w sobotę poszliśmy do muzeum czerpania papieru w Dusznikach Zdrój. Dowiedzieliśmy jak i z czego wykonywany był papier. Zobaczyliśmy różne urządzenia do wyrobu papieru, różne rodzaje papieru. Osoby niewidzące mogły dotknąć wszystkich urządzeń. Był to fajny pomysł bo mogliśmy sobie wyobrazić jak to urządzenie wygląda.  Eksponaty, które były za szybą, wolontariusze dobrze i zrozumiale opisywali. Mieliśmy też przyjemność zobaczyć dworek Chopina który robił duże wrażenie. Odwiedziliśmy pijalnie wód leczniczych mineralnych, gdzie piliśmy wody uzdrowiskowe. Mieliśmy okazje spacerować po mieście.  W niedzielę po śniadaniu pojechaliśmy do  Wambierzyc. Widzieliśmy tam ruchomą szopkę w której wszystkie postacie się ruszały. Warto pojechać tam jeszcze raz i też polecam wyjazd w tę okolicę osobom które nigdy tu nie były. Byliśmy także w Bazylice w której Matka Boska przywróciła niewidomemu wzrok.

Wycieczka była bardzo fajna. Pogoda i uśmiechy nam dopisywały. Posiłki były bardzo dobre. Mnie się podobało. Na wyciecze były osoby które bliżej poznałam, można było się oderwać od codzienności.  Rozmawiałam z osobami z które mają podobną niepełnosprawność jak ja. W tym gronie  czuję się bardzo dobrze, szybko znajdujemy wspólne tematy. Rozumiemy się i nawzajem dobrze  się traktujemy. Pomagamy sobie nawzajem.  Pewnie z grupą pojadę na jeszcze na niejedną wycieczkę . Bardzo, bardzo mnie się podobało!

A jeszcze wieczorkiem w sobotę mieliśmy wybory do rady klubu wybraliśmy  rade klubu Małopolskiej Jednostki TPG

Dla tych co chcą zobaczyć co widzieliśmy, co robiliśmy, zapraszam do Galerii zdjęć

 

Paulina Depta

Nowa Rada Klubu

Wybory do Małopolskiej Rady Klubu TPG mamy już za sobą. Nowy skład, który został wybrany w sobotę 18 października, prezentuje się następująco:

Piotr Zasadzki- przewodniczący,
Przemysław Nastaj- sekretarz,
Tomasz Marciniak- skarbnik
Członkowie:
Magdalena Wacławek,
Joanna Motyl,
Dagmara Pięciak

Nowej Radzie życzymy wielu pomysłów i siły do działania 🙂

Wizyta w Chorzowie

10 sierpnia wybraliśmy się do Chorzowa. Zaprosiła nas tam Śląska Jednostka TPG. 🙂

Z Krakowa do Chorzowa z Małopolskiej Jednostki przybyło kilkanaścioro śmiałków 😉 Wśród nich były 3 nowe wolontariuszki: pani Basia, Ania i Asia (serdecznie witamy w drużynie TPG). Pociągiem dotarliśmy do Katowic, gdzie na peronie czekała na nas koordynatorka wolontariatu Śląskiej JW Jagoda Bosek. Pomogła naszej ekipie dotrzeć do Chorzowa, gdzie czekały już na nas osoby ze Śląska. Było ich bardzo dużo. Dominowały osoby niesłyszące, na spotkanie przybyło bardzo wielu wolontariuszy i tłumaczy-przewodników.
Rozpoczęliśmy zwiedzanie skansenu. Przewodnik (bardzo sympatyczny i tryskał wiedzą 🙂 ) wyciągał co ciekawsze przedmioty i prezentował grupie. Największym uznaniem cieszyła się czertometrowa trąbka, której nazwy niestety nie pamiętam. Granie na niej to nie lada sztuka. Następnie udaliśmy się do pasiek. Czekała nas tam wyzwanie: głaskaliśmy pszczoły (żyjące!) i kosztowaliśmy miodu prosto z plastra. Nie każdemu starczyło odwagi by tego dokonać. I nadszedł czas wolny: czas rozmów, czas poznania się nawzajem. Wiele osób udało się na zakupy, gdyż w tym dniu w skansenie odbywało się Święto Ziół. Można było zakupić sadzonki. Wybór był zaiste ogromny.

Czekamy na rewizytę Śląskiej JW w Krakowie. Miło było spędzić z wami tą słoneczną niedzielę. Szkoda, że te chwile tak szybko upłynęły. Za mało czasu by każdego z Was poznać, z każdym zamienić parę słów.

Wkrótce pojawią się tu zdjęcia z wycieczki.

Konkurs im. Bohdana Jacórzyńskiego: historyjka pana Romana Buchty

Nie wiem czy wszyscy widzieli już zabawne historyjki nagrodzone w tym konkursie. Warto je przeglądnąć i poprawić sobie odrobinę nastrój w pochmurny dzień 🙂

Wizyta w zoo

Roman: Pewnego dnia wybraliśmy się do Chorzowa, żeby odwiedzić tamtejsze zoo. Oglądając po drodze kolejne zwierzęta, stanęliśmy przed wybiegiem dla żyraf.

Wtedy Asia oznajmiła mi, że przede mną w niedalekiej odległości stoi wysoka żyrafa. Pomimo, że Asia długo mi tłumaczyła, pokazywała mi ręką, a później białą laską, gdzie stoi żyrafa, ja dalej usilnie szukałem, gdzie ona stoi i nie mogłem zobaczyć.

Asia:  Obok nas stał dość spory tłum ludzi i przysłuchiwał się mojemu wywodowi. Użyłam wszelkich dostępnych form opisu. Dwadzieścia metrów przed Tobą stoi żyrafa. Pięć metrów w lewą stronę od drzewa. Zaczęłam używać białej laski i nic. I kiedy repertuar opisu, czyli wszystkie drzewa, parkany i inne punkty odniesienia się wyczerpał, Romek wyciągnął białą lornetkę. Ludzie przyglądali nam się z jeszcze większym zdziwieniem.

Roman: W końcu zdenerwowany wyjąłem z kieszeni lornetkę teatralną. Przystawiłem ją do oczu i zacząłem nadal wypatrywać.

Asia: Trwało to dobrych kilka chwil.

Roman: Po chwili ku mojemu zaskoczeniu i nieukrywanemu zachwytowi ukazał mi się niecodzienny widok. Nie wytrzymawszy- krzyknąłem z radości: ,,Jakie ona ma piękne rzęsy!” Wtedy Asia wpadła w głośny i niepohamowany śmiech.

Asia: Romek widząc moją reakcję, sam zaczął się głośno śmiać. A ludzie stojący obok popatrzyli na nas z ogromnym zmieszaniem i zaskoczeniem. Od tej pory tłum nas raczej unikał i robił nam miejsce przy pozostałych wybiegach.

Roman: Ta nieprawdopodobna historia długo pozostała w mej i
Asi pamięci.

Roman Buchta, pierwsze miejsce w konkursie im. Bohdana Jacórzyńskiego

 

Randka z przygodami

W początkowym okresie znajomości z moją obecną (a zarazem jedyną) małżonką zdarzyło się coś, co mogło mieć brzemienne skutki.

Umawialiśmy się na randki na przystanku w pobliżu jej miejsca zamieszkania. Ja widzę tyle, że rozróżniam sylwetki: wysokość, zarejestruję, czy osoba jest raczej szczupła czy też raczej obszerna, nie mówiąc już o bardziej obszernych gabarytach. Widzę też np. kolor włosów, ale twarzy nie rozpoznaję. Nie ma mowy o ,, spojrzeniu głęboko w oczy”.

Wybranka mojego serca zawsze  przychodziła na spotkania w niebieskiej kurtce.

Pewnego razu, jak zwykle, dojechałem na przystanek ( z reguły byłem pierwszy) i cierpliwie czekałem. I oto zobaczyłem zbliżającą się w moim kierunku osobę o sylwetce jako żywo przypominającej moją dziewczynę.

Uszczęśliwiony wystartowałem do niej, przytuliłem, dałem buziaka… A ona jakaś sztywna taka, nie odwzajemnia radości ze spotkania, zakłopotana… Zaniepokoiłem się.

Ktoś mnie klepnął w ramię- spojrzałem- a tu druga osoba o takiej samej posturze, tyle że w różowej kurtce… I palcem mi grozi… To była ona, ta wyczekiwana.

Okazało się, że niebieską kurtkę musiała wyprać i założyła inną- różową.

Grzegorz Kozłowski, drugie miejsce w konkursie im. Bohdana Jacórzyńskiego

 

Taksówką do okulisty

Głuchoniewidomy kolega wezwał taksówkę i zamówił kurs do szpitala.

Taksówkarz bardzo uprzejmy, pomocny i towarzyski w pewnym momencie mówi:
– Wie pan co… tak panu powiem, że okulista w tym szpitalu jest do niczego. Jeśli pan chce, to ja mam znajomości w innym i mogę pana zawieść od razu, co?
Na to głuchoniewidomy odpowiada z uśmiechem:
– Nie, nie! Ja tam pracuję na rehabilitacji. J
Jest „głębsza filozofia”, bo ja po prostu zaspałem do pracy.

Krzysztof Gaj, trzecie miejsce w Konkursie im. Bohdana Jacórzyńskiego

 

Anegdota z przychodni

Pewnego piątkowego piątkowego poranka byłam tłumaczką-przewodniczką pani B. na pobraniu krwi. Jako, że obie nie mamy problemów z wczesnym wstawaniem, byłyśmy jednymi z pierwszych w kolejce. Z minuty na minutę przybywało coraz więcej ludzi.

Gdy zbiżała się pora pobierania, pani B. zdjęła sobie rękaw swetra, aby przygotować rękę. Gdy wyczytano ją z listy, ruszyłyśmy w stronę punktu pobrań. W tym czasie pewna pani w kolejce zapytała nas, czy możemy ją przepuścić. Ja nie zdążyłam zareagować, a pani B. powiedziała na to: „Wisi mi to!”, mając na myśli oczywiście rękaw! Nie było czasu na tłumaczenia- musiałyśmy wejść do gabinetu.

Później wyjaśniłam zdezorientowanej pani, że pani B. nie widzi i ma problemy ze słuchem, a pani B. opowiedziałam też, w jakim kontekście powiedziała swoje słowa. Niemniej jednak sytuacja była dość komiczna.

Ewa Oleszczak, wyróżnienie w Konkursie im. Bohdana Jacórzyńskiego

 

Słuch już nie ten

Słuch wytężam
Niezrozumiałe czasem słowa
Ale co tam
Że szukam na drzewie wiewiórki
Kiedy tam wśród gałęzi
Migoczą białe chmurki
Słyszę kup proszek
Przyzwyczaiłam się mówić
Jeszcze raz powtórz proszę
Albo przytakuję
Robiąc mądre miny
Z wiadomej przyczyny
 
Jolanata Misiak, wyróżnienie w Konkursie im. Bohdana Jacórzyńskiego
 

Warsztatowy czerwiec: Przełazy i Orońsko

W pierwszych dwóch tygodniach czerwca odbyły się ogólnopolskie warsztaty TPG: psychoedukacyjne w Przełazach oraz rzeźbiarskie w Oróńsku.Z Jednostki Małopolskiej do Przełaz pojechały 2 osoby: Marzenka Wacławek i Piotr Zasadzki, zaś do Orońska pojechał Andrzej Wachulec i tłumacz-przewodnik Barbara Bochenek. Poniżej krótkie relacje z wyjazdów.

Relacja Piotra Zasadzkiego z wyjazdu do Przełaz

W dniach od pierwszego czerwca do piętnastego czerwca odbyły się warsztaty psychoedukacyjne organizowane przez TPG w Przełazach w województwie Lubuskim. W warsztatach uczestniczyło piętnaście osób głuchoniewidomych oraz ośmiu tłumaczy przewodników. Mieszkaliśmy w pałacu położonym nad jeziorem Niesłysz. Tematem tych warsztatów była psychoedukacja, z którą zmierzali się uczestnicy warsztatów przez okres 15 dni. Zajęcia odbywały się w blokach tematycznych. Uczestnicy zostali podzieleni na dwie grupy. Popołudniu spotykali się w sali na wspólnych zajęciach integracyjnych. Pod czas zajęć uczestnicy poznawali tematykę psychologiczną, między innymi jak radzić sobie ze stresem. Został również poruszony temat: w jaki sposób mówić o swoich emocjach. Bardzo ważnym zagadnieniem była kwestia zdrowia psychicznego, a także umiejętności treningu motywacji oraz nazywania swoich potrzeb. Poza zajęciami związanymi z tematyką warsztatów było wiele czasu poświęconego na rekreację. W niedzielę można było popływać kajakiem lub rowerkiem wodnym.  po jeziorze. Chętni mogli również odbyć rejs żaglówką. Z wielu atrakcji trzeba wspomnieć dyskoteki, które odbywały się w ośrodku. Wszyscy uczestnicy zżyli się ze sobą, tak blisko iż szkoda było wracać do domu po tych intensywnie spędzonych dniach nad jeziorem Niesłysz.

Relacja Barbary Bochenek z Orońska

Wspólnie z Andrzejem Wachulec spędziliśmy 2 tygodnie w Orońsku. Był to czas intensywnej pracy twórczej. Większość dnia spędzaliśmy w pracowniach gdzie osoby głuchoniewidome (i tłumacze-przewodnicy czasami) tworzyły swoje rzeźby. Były dwie pracownie. W jednej pracowały osoby, które były już wcześniej na warsztatach rzeźbiarskich, w drugiej początkujący rzeźbiarze. Każdy z grupy początkującej musiał wpierw wykonać jakieś naczynie, aby zapoznać się z gliną, następnym zadaniem było głowa bądź popiersie. Wskazówek udzielało czterech instruktorów: profesor Ryszard Stryjecki, Mieczysław Syposz, Lena Jurikowa i Karol Pikor. Tworzenie w glinie jest zajęciem wciągający. Niesamowity jest fakt, że każdy twój ruch decyduje o formie. Czas upływał nam bardzo szybko.  Szczególnie że Centrum Rzeźby Polskiej zlokalizowane jest w pięknym parku wypełnionym rzeźbami. Andrzej ma plany by powrócić na plener do Orońska w przyszłości. A jest do czego wracać 🙂

Andrzej w swoje prace włożył bardzo dużo pasji. Warto je zaprezentować 🙂 Oto one:

DSC06874 DSC06862

Tu możecie zobczyć zdjęcia z  Orońska: TU

Międzynarodowy Tydzień Wiedzy o Osobach Głuchoniewidomych

Ten szczególny dla nas Tydzień rozpoczyna się 27 czerwca, ponieważ tego dnia przypada rocznica urodzin Helen Keller, najbardziej znanej na całym świecie głuchoniewidomej kobiety. Helen jest dla nas dowodem na to, że jednoczesne uszkodzenie wzroku i słuchu to nie koniec świata! To początek życia, wprawdzie innego, ale jakże spełnionego!

Tydzień Wiedzy o Osobach Głuchoniewidomych to tylko pretekst do mówienia o tym, że w każdym kraju i w każdej grupie społecznej są osoby z jednoczesnym uszkodzeniem wzroku i słuchu. Mamy więc do Was wszystkich prośbę – starajmy się w tym czasie jak najwięcej opowiadać innym o naszym środowisku! Mówcie o nas przed gabinetami lekarzy (w nich także!), w przedziałach pociągów, w kolejkach do kasy, na klatkach z sąsiadkami i na spotkaniach z przyjaciółmi. Niech wszyscy się dowiedzą, że jesteśmy. Dzięki temu osoby pełnosprawne lub z innymi niepełnosprawnościami będą mogły lepiej nas zrozumieć.

Niech to będzie nasze zaproszenie do budowania społeczeństwa przyjaznego dla osób głuchoniewidomych!

O czym opowiadać?

• O tym, że mamy jednoczesne uszkodzenie wzroku i słuchu, czyli jesteśmy osobami głuchoniewidomymi.

• O tym, że osoby głuchoniewidome zazwyczaj nie są zupełnie nic nie widzące i nic nie słyszące, ale większość z nas zachowała resztki widzenia i/lub słyszenia i je skrzętnie wykorzystuje.

• O tym, że osób takich jak my żyje w Polsce szacunkowo ok. 7 000.

• O tym, że naszą sztandarową metodą komunikacji jest alfabet Lorma.

• O tym, z jakimi problemami spotykamy się na co dzień…

• …i o tym, jak niezwykłe sukcesy potrafimy osiągać mimo to!

• O tym, że w gruncie rzeczy jesteśmy tacy sami, jak reszta społeczeństwa: o tym samym marzymy, tego samego się boimy.

• O tym, że jesteśmy wyjątkowi: umiemy brać się z życiem za bary i przekraczać kolejne granice!

• O tym, że każda osoba głuchoniewidoma może liczyć na bezpłatną pomoc Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym (a wiele z nich o tym nie wie!).

Happy :)

Słyszeliście o teledysku Happy, w którym biorą udział osoby niesłyszące, słabosłyszące i głuchoniewidome. Teledysk już jest 🙂 Są także scenki z udziałem krakowian z TPG. Do teledysku została zrobiona audiodeskrypcja przez Polską Fundację Osób Słabołyszących. W scenach z Krakowa widzimy Halinkę Matuszewską, Romana Buchtę i Piotra Zasadzkiego. Gratuluję entuzjazmu 🙂 Są obecni w 35 sekundzie teledysku. 1:30 widzimy Romana Buchtę radośnie kroczącego przez miasto 🙂

Zapraszam do oglądania 🙂    „Happy” Pharrell Williams