Wizyta w Chorzowie

10 sierpnia wybraliśmy się do Chorzowa. Zaprosiła nas tam Śląska Jednostka TPG. 🙂

Z Krakowa do Chorzowa z Małopolskiej Jednostki przybyło kilkanaścioro śmiałków 😉 Wśród nich były 3 nowe wolontariuszki: pani Basia, Ania i Asia (serdecznie witamy w drużynie TPG). Pociągiem dotarliśmy do Katowic, gdzie na peronie czekała na nas koordynatorka wolontariatu Śląskiej JW Jagoda Bosek. Pomogła naszej ekipie dotrzeć do Chorzowa, gdzie czekały już na nas osoby ze Śląska. Było ich bardzo dużo. Dominowały osoby niesłyszące, na spotkanie przybyło bardzo wielu wolontariuszy i tłumaczy-przewodników.
Rozpoczęliśmy zwiedzanie skansenu. Przewodnik (bardzo sympatyczny i tryskał wiedzą 🙂 ) wyciągał co ciekawsze przedmioty i prezentował grupie. Największym uznaniem cieszyła się czertometrowa trąbka, której nazwy niestety nie pamiętam. Granie na niej to nie lada sztuka. Następnie udaliśmy się do pasiek. Czekała nas tam wyzwanie: głaskaliśmy pszczoły (żyjące!) i kosztowaliśmy miodu prosto z plastra. Nie każdemu starczyło odwagi by tego dokonać. I nadszedł czas wolny: czas rozmów, czas poznania się nawzajem. Wiele osób udało się na zakupy, gdyż w tym dniu w skansenie odbywało się Święto Ziół. Można było zakupić sadzonki. Wybór był zaiste ogromny.

Czekamy na rewizytę Śląskiej JW w Krakowie. Miło było spędzić z wami tą słoneczną niedzielę. Szkoda, że te chwile tak szybko upłynęły. Za mało czasu by każdego z Was poznać, z każdym zamienić parę słów.

Wkrótce pojawią się tu zdjęcia z wycieczki.

Reklamy

Konkurs im. Bohdana Jacórzyńskiego: historyjka pana Romana Buchty

Nie wiem czy wszyscy widzieli już zabawne historyjki nagrodzone w tym konkursie. Warto je przeglądnąć i poprawić sobie odrobinę nastrój w pochmurny dzień 🙂

Wizyta w zoo

Roman: Pewnego dnia wybraliśmy się do Chorzowa, żeby odwiedzić tamtejsze zoo. Oglądając po drodze kolejne zwierzęta, stanęliśmy przed wybiegiem dla żyraf.

Wtedy Asia oznajmiła mi, że przede mną w niedalekiej odległości stoi wysoka żyrafa. Pomimo, że Asia długo mi tłumaczyła, pokazywała mi ręką, a później białą laską, gdzie stoi żyrafa, ja dalej usilnie szukałem, gdzie ona stoi i nie mogłem zobaczyć.

Asia:  Obok nas stał dość spory tłum ludzi i przysłuchiwał się mojemu wywodowi. Użyłam wszelkich dostępnych form opisu. Dwadzieścia metrów przed Tobą stoi żyrafa. Pięć metrów w lewą stronę od drzewa. Zaczęłam używać białej laski i nic. I kiedy repertuar opisu, czyli wszystkie drzewa, parkany i inne punkty odniesienia się wyczerpał, Romek wyciągnął białą lornetkę. Ludzie przyglądali nam się z jeszcze większym zdziwieniem.

Roman: W końcu zdenerwowany wyjąłem z kieszeni lornetkę teatralną. Przystawiłem ją do oczu i zacząłem nadal wypatrywać.

Asia: Trwało to dobrych kilka chwil.

Roman: Po chwili ku mojemu zaskoczeniu i nieukrywanemu zachwytowi ukazał mi się niecodzienny widok. Nie wytrzymawszy- krzyknąłem z radości: ,,Jakie ona ma piękne rzęsy!” Wtedy Asia wpadła w głośny i niepohamowany śmiech.

Asia: Romek widząc moją reakcję, sam zaczął się głośno śmiać. A ludzie stojący obok popatrzyli na nas z ogromnym zmieszaniem i zaskoczeniem. Od tej pory tłum nas raczej unikał i robił nam miejsce przy pozostałych wybiegach.

Roman: Ta nieprawdopodobna historia długo pozostała w mej i
Asi pamięci.

Roman Buchta, pierwsze miejsce w konkursie im. Bohdana Jacórzyńskiego

 

Randka z przygodami

W początkowym okresie znajomości z moją obecną (a zarazem jedyną) małżonką zdarzyło się coś, co mogło mieć brzemienne skutki.

Umawialiśmy się na randki na przystanku w pobliżu jej miejsca zamieszkania. Ja widzę tyle, że rozróżniam sylwetki: wysokość, zarejestruję, czy osoba jest raczej szczupła czy też raczej obszerna, nie mówiąc już o bardziej obszernych gabarytach. Widzę też np. kolor włosów, ale twarzy nie rozpoznaję. Nie ma mowy o ,, spojrzeniu głęboko w oczy”.

Wybranka mojego serca zawsze  przychodziła na spotkania w niebieskiej kurtce.

Pewnego razu, jak zwykle, dojechałem na przystanek ( z reguły byłem pierwszy) i cierpliwie czekałem. I oto zobaczyłem zbliżającą się w moim kierunku osobę o sylwetce jako żywo przypominającej moją dziewczynę.

Uszczęśliwiony wystartowałem do niej, przytuliłem, dałem buziaka… A ona jakaś sztywna taka, nie odwzajemnia radości ze spotkania, zakłopotana… Zaniepokoiłem się.

Ktoś mnie klepnął w ramię- spojrzałem- a tu druga osoba o takiej samej posturze, tyle że w różowej kurtce… I palcem mi grozi… To była ona, ta wyczekiwana.

Okazało się, że niebieską kurtkę musiała wyprać i założyła inną- różową.

Grzegorz Kozłowski, drugie miejsce w konkursie im. Bohdana Jacórzyńskiego

 

Taksówką do okulisty

Głuchoniewidomy kolega wezwał taksówkę i zamówił kurs do szpitala.

Taksówkarz bardzo uprzejmy, pomocny i towarzyski w pewnym momencie mówi:
– Wie pan co… tak panu powiem, że okulista w tym szpitalu jest do niczego. Jeśli pan chce, to ja mam znajomości w innym i mogę pana zawieść od razu, co?
Na to głuchoniewidomy odpowiada z uśmiechem:
– Nie, nie! Ja tam pracuję na rehabilitacji. J
Jest „głębsza filozofia”, bo ja po prostu zaspałem do pracy.

Krzysztof Gaj, trzecie miejsce w Konkursie im. Bohdana Jacórzyńskiego

 

Anegdota z przychodni

Pewnego piątkowego piątkowego poranka byłam tłumaczką-przewodniczką pani B. na pobraniu krwi. Jako, że obie nie mamy problemów z wczesnym wstawaniem, byłyśmy jednymi z pierwszych w kolejce. Z minuty na minutę przybywało coraz więcej ludzi.

Gdy zbiżała się pora pobierania, pani B. zdjęła sobie rękaw swetra, aby przygotować rękę. Gdy wyczytano ją z listy, ruszyłyśmy w stronę punktu pobrań. W tym czasie pewna pani w kolejce zapytała nas, czy możemy ją przepuścić. Ja nie zdążyłam zareagować, a pani B. powiedziała na to: „Wisi mi to!”, mając na myśli oczywiście rękaw! Nie było czasu na tłumaczenia- musiałyśmy wejść do gabinetu.

Później wyjaśniłam zdezorientowanej pani, że pani B. nie widzi i ma problemy ze słuchem, a pani B. opowiedziałam też, w jakim kontekście powiedziała swoje słowa. Niemniej jednak sytuacja była dość komiczna.

Ewa Oleszczak, wyróżnienie w Konkursie im. Bohdana Jacórzyńskiego

 

Słuch już nie ten

Słuch wytężam
Niezrozumiałe czasem słowa
Ale co tam
Że szukam na drzewie wiewiórki
Kiedy tam wśród gałęzi
Migoczą białe chmurki
Słyszę kup proszek
Przyzwyczaiłam się mówić
Jeszcze raz powtórz proszę
Albo przytakuję
Robiąc mądre miny
Z wiadomej przyczyny
 
Jolanata Misiak, wyróżnienie w Konkursie im. Bohdana Jacórzyńskiego