Życzenia świąteczne

Z okazji nadchodzących świąt bożego narodzenia i nowego roku 2015. Składam wszystkim klubowiczom najserdeczniejsze życzenia. Życzę wam, żeby te święta, jak i cały najbliższy nadchodzący rok, był dla wszystkich czasem spokoju duchowego, jak i wypoczynku i radosnych chwil spędzonych z najbliższymi. Dziękuję serdecznie wam kochani moi za dużą aktywność w naszym klubie w mijającym roku 2014. Życzę wszystkim w naszej jednostce by z radością, którą dają narodziny Jezusa, jak i cały nadchodzący nowy rok, szli przez życie ciesząc się każdym dniem i nie poddawali się trudnością codziennego dnia.

Piotr Zasadzki, przewodniczący Małopolskiej jednostki Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym

Reklamy

Konkurs im. Bohdana Jacórzyńskiego: historyjka pana Romana Buchty

Nie wiem czy wszyscy widzieli już zabawne historyjki nagrodzone w tym konkursie. Warto je przeglądnąć i poprawić sobie odrobinę nastrój w pochmurny dzień 🙂

Wizyta w zoo

Roman: Pewnego dnia wybraliśmy się do Chorzowa, żeby odwiedzić tamtejsze zoo. Oglądając po drodze kolejne zwierzęta, stanęliśmy przed wybiegiem dla żyraf.

Wtedy Asia oznajmiła mi, że przede mną w niedalekiej odległości stoi wysoka żyrafa. Pomimo, że Asia długo mi tłumaczyła, pokazywała mi ręką, a później białą laską, gdzie stoi żyrafa, ja dalej usilnie szukałem, gdzie ona stoi i nie mogłem zobaczyć.

Asia:  Obok nas stał dość spory tłum ludzi i przysłuchiwał się mojemu wywodowi. Użyłam wszelkich dostępnych form opisu. Dwadzieścia metrów przed Tobą stoi żyrafa. Pięć metrów w lewą stronę od drzewa. Zaczęłam używać białej laski i nic. I kiedy repertuar opisu, czyli wszystkie drzewa, parkany i inne punkty odniesienia się wyczerpał, Romek wyciągnął białą lornetkę. Ludzie przyglądali nam się z jeszcze większym zdziwieniem.

Roman: W końcu zdenerwowany wyjąłem z kieszeni lornetkę teatralną. Przystawiłem ją do oczu i zacząłem nadal wypatrywać.

Asia: Trwało to dobrych kilka chwil.

Roman: Po chwili ku mojemu zaskoczeniu i nieukrywanemu zachwytowi ukazał mi się niecodzienny widok. Nie wytrzymawszy- krzyknąłem z radości: ,,Jakie ona ma piękne rzęsy!” Wtedy Asia wpadła w głośny i niepohamowany śmiech.

Asia: Romek widząc moją reakcję, sam zaczął się głośno śmiać. A ludzie stojący obok popatrzyli na nas z ogromnym zmieszaniem i zaskoczeniem. Od tej pory tłum nas raczej unikał i robił nam miejsce przy pozostałych wybiegach.

Roman: Ta nieprawdopodobna historia długo pozostała w mej i
Asi pamięci.

Roman Buchta, pierwsze miejsce w konkursie im. Bohdana Jacórzyńskiego

 

Randka z przygodami

W początkowym okresie znajomości z moją obecną (a zarazem jedyną) małżonką zdarzyło się coś, co mogło mieć brzemienne skutki.

Umawialiśmy się na randki na przystanku w pobliżu jej miejsca zamieszkania. Ja widzę tyle, że rozróżniam sylwetki: wysokość, zarejestruję, czy osoba jest raczej szczupła czy też raczej obszerna, nie mówiąc już o bardziej obszernych gabarytach. Widzę też np. kolor włosów, ale twarzy nie rozpoznaję. Nie ma mowy o ,, spojrzeniu głęboko w oczy”.

Wybranka mojego serca zawsze  przychodziła na spotkania w niebieskiej kurtce.

Pewnego razu, jak zwykle, dojechałem na przystanek ( z reguły byłem pierwszy) i cierpliwie czekałem. I oto zobaczyłem zbliżającą się w moim kierunku osobę o sylwetce jako żywo przypominającej moją dziewczynę.

Uszczęśliwiony wystartowałem do niej, przytuliłem, dałem buziaka… A ona jakaś sztywna taka, nie odwzajemnia radości ze spotkania, zakłopotana… Zaniepokoiłem się.

Ktoś mnie klepnął w ramię- spojrzałem- a tu druga osoba o takiej samej posturze, tyle że w różowej kurtce… I palcem mi grozi… To była ona, ta wyczekiwana.

Okazało się, że niebieską kurtkę musiała wyprać i założyła inną- różową.

Grzegorz Kozłowski, drugie miejsce w konkursie im. Bohdana Jacórzyńskiego

 

Taksówką do okulisty

Głuchoniewidomy kolega wezwał taksówkę i zamówił kurs do szpitala.

Taksówkarz bardzo uprzejmy, pomocny i towarzyski w pewnym momencie mówi:
– Wie pan co… tak panu powiem, że okulista w tym szpitalu jest do niczego. Jeśli pan chce, to ja mam znajomości w innym i mogę pana zawieść od razu, co?
Na to głuchoniewidomy odpowiada z uśmiechem:
– Nie, nie! Ja tam pracuję na rehabilitacji. J
Jest „głębsza filozofia”, bo ja po prostu zaspałem do pracy.

Krzysztof Gaj, trzecie miejsce w Konkursie im. Bohdana Jacórzyńskiego

 

Anegdota z przychodni

Pewnego piątkowego piątkowego poranka byłam tłumaczką-przewodniczką pani B. na pobraniu krwi. Jako, że obie nie mamy problemów z wczesnym wstawaniem, byłyśmy jednymi z pierwszych w kolejce. Z minuty na minutę przybywało coraz więcej ludzi.

Gdy zbiżała się pora pobierania, pani B. zdjęła sobie rękaw swetra, aby przygotować rękę. Gdy wyczytano ją z listy, ruszyłyśmy w stronę punktu pobrań. W tym czasie pewna pani w kolejce zapytała nas, czy możemy ją przepuścić. Ja nie zdążyłam zareagować, a pani B. powiedziała na to: „Wisi mi to!”, mając na myśli oczywiście rękaw! Nie było czasu na tłumaczenia- musiałyśmy wejść do gabinetu.

Później wyjaśniłam zdezorientowanej pani, że pani B. nie widzi i ma problemy ze słuchem, a pani B. opowiedziałam też, w jakim kontekście powiedziała swoje słowa. Niemniej jednak sytuacja była dość komiczna.

Ewa Oleszczak, wyróżnienie w Konkursie im. Bohdana Jacórzyńskiego

 

Słuch już nie ten

Słuch wytężam
Niezrozumiałe czasem słowa
Ale co tam
Że szukam na drzewie wiewiórki
Kiedy tam wśród gałęzi
Migoczą białe chmurki
Słyszę kup proszek
Przyzwyczaiłam się mówić
Jeszcze raz powtórz proszę
Albo przytakuję
Robiąc mądre miny
Z wiadomej przyczyny
 
Jolanata Misiak, wyróżnienie w Konkursie im. Bohdana Jacórzyńskiego
 

Warsztatowy czerwiec: Przełazy i Orońsko

W pierwszych dwóch tygodniach czerwca odbyły się ogólnopolskie warsztaty TPG: psychoedukacyjne w Przełazach oraz rzeźbiarskie w Oróńsku.Z Jednostki Małopolskiej do Przełaz pojechały 2 osoby: Marzenka Wacławek i Piotr Zasadzki, zaś do Orońska pojechał Andrzej Wachulec i tłumacz-przewodnik Barbara Bochenek. Poniżej krótkie relacje z wyjazdów.

Relacja Piotra Zasadzkiego z wyjazdu do Przełaz

W dniach od pierwszego czerwca do piętnastego czerwca odbyły się warsztaty psychoedukacyjne organizowane przez TPG w Przełazach w województwie Lubuskim. W warsztatach uczestniczyło piętnaście osób głuchoniewidomych oraz ośmiu tłumaczy przewodników. Mieszkaliśmy w pałacu położonym nad jeziorem Niesłysz. Tematem tych warsztatów była psychoedukacja, z którą zmierzali się uczestnicy warsztatów przez okres 15 dni. Zajęcia odbywały się w blokach tematycznych. Uczestnicy zostali podzieleni na dwie grupy. Popołudniu spotykali się w sali na wspólnych zajęciach integracyjnych. Pod czas zajęć uczestnicy poznawali tematykę psychologiczną, między innymi jak radzić sobie ze stresem. Został również poruszony temat: w jaki sposób mówić o swoich emocjach. Bardzo ważnym zagadnieniem była kwestia zdrowia psychicznego, a także umiejętności treningu motywacji oraz nazywania swoich potrzeb. Poza zajęciami związanymi z tematyką warsztatów było wiele czasu poświęconego na rekreację. W niedzielę można było popływać kajakiem lub rowerkiem wodnym.  po jeziorze. Chętni mogli również odbyć rejs żaglówką. Z wielu atrakcji trzeba wspomnieć dyskoteki, które odbywały się w ośrodku. Wszyscy uczestnicy zżyli się ze sobą, tak blisko iż szkoda było wracać do domu po tych intensywnie spędzonych dniach nad jeziorem Niesłysz.

Relacja Barbary Bochenek z Orońska

Wspólnie z Andrzejem Wachulec spędziliśmy 2 tygodnie w Orońsku. Był to czas intensywnej pracy twórczej. Większość dnia spędzaliśmy w pracowniach gdzie osoby głuchoniewidome (i tłumacze-przewodnicy czasami) tworzyły swoje rzeźby. Były dwie pracownie. W jednej pracowały osoby, które były już wcześniej na warsztatach rzeźbiarskich, w drugiej początkujący rzeźbiarze. Każdy z grupy początkującej musiał wpierw wykonać jakieś naczynie, aby zapoznać się z gliną, następnym zadaniem było głowa bądź popiersie. Wskazówek udzielało czterech instruktorów: profesor Ryszard Stryjecki, Mieczysław Syposz, Lena Jurikowa i Karol Pikor. Tworzenie w glinie jest zajęciem wciągający. Niesamowity jest fakt, że każdy twój ruch decyduje o formie. Czas upływał nam bardzo szybko.  Szczególnie że Centrum Rzeźby Polskiej zlokalizowane jest w pięknym parku wypełnionym rzeźbami. Andrzej ma plany by powrócić na plener do Orońska w przyszłości. A jest do czego wracać 🙂

Andrzej w swoje prace włożył bardzo dużo pasji. Warto je zaprezentować 🙂 Oto one:

DSC06874 DSC06862

Tu możecie zobczyć zdjęcia z  Orońska: TU

Międzynarodowy Tydzień Wiedzy o Osobach Głuchoniewidomych

Ten szczególny dla nas Tydzień rozpoczyna się 27 czerwca, ponieważ tego dnia przypada rocznica urodzin Helen Keller, najbardziej znanej na całym świecie głuchoniewidomej kobiety. Helen jest dla nas dowodem na to, że jednoczesne uszkodzenie wzroku i słuchu to nie koniec świata! To początek życia, wprawdzie innego, ale jakże spełnionego!

Tydzień Wiedzy o Osobach Głuchoniewidomych to tylko pretekst do mówienia o tym, że w każdym kraju i w każdej grupie społecznej są osoby z jednoczesnym uszkodzeniem wzroku i słuchu. Mamy więc do Was wszystkich prośbę – starajmy się w tym czasie jak najwięcej opowiadać innym o naszym środowisku! Mówcie o nas przed gabinetami lekarzy (w nich także!), w przedziałach pociągów, w kolejkach do kasy, na klatkach z sąsiadkami i na spotkaniach z przyjaciółmi. Niech wszyscy się dowiedzą, że jesteśmy. Dzięki temu osoby pełnosprawne lub z innymi niepełnosprawnościami będą mogły lepiej nas zrozumieć.

Niech to będzie nasze zaproszenie do budowania społeczeństwa przyjaznego dla osób głuchoniewidomych!

O czym opowiadać?

• O tym, że mamy jednoczesne uszkodzenie wzroku i słuchu, czyli jesteśmy osobami głuchoniewidomymi.

• O tym, że osoby głuchoniewidome zazwyczaj nie są zupełnie nic nie widzące i nic nie słyszące, ale większość z nas zachowała resztki widzenia i/lub słyszenia i je skrzętnie wykorzystuje.

• O tym, że osób takich jak my żyje w Polsce szacunkowo ok. 7 000.

• O tym, że naszą sztandarową metodą komunikacji jest alfabet Lorma.

• O tym, z jakimi problemami spotykamy się na co dzień…

• …i o tym, jak niezwykłe sukcesy potrafimy osiągać mimo to!

• O tym, że w gruncie rzeczy jesteśmy tacy sami, jak reszta społeczeństwa: o tym samym marzymy, tego samego się boimy.

• O tym, że jesteśmy wyjątkowi: umiemy brać się z życiem za bary i przekraczać kolejne granice!

• O tym, że każda osoba głuchoniewidoma może liczyć na bezpłatną pomoc Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym (a wiele z nich o tym nie wie!).

Rekolekcje Wielkopostne MJW TPG w kościele na Salwatorze

Zwyczajowo w Małopolskiej Jednostce  odbywają się rekolekcje Adwentowe i Wielkopostne w parafii świętego Salwatora w Krakowie mieszcząca się na ul. Kościuszki 88, które odprawia ks. Infułat Jerzy Bryła, od wielu lat wspierający duchowo Małopolskie TPG.

29 marca pogoda była piękna: słońce świeciło, lekki wiaterek przypominał o swoim istnieniu. Pogoda zachęcała do wyjścia z domu- Salwator mógł być celem podróży.  Przybyło sporo osób głuchoniewidomych. Wpierw ci co chcieli przystąpili do spowiedzi. Następnie  ks. infułat Jerzy Bryła powiedział kazanie rekolekcyjne, po którym wszyscy uczestniczyli we Mszy Św. Piotr Zasadzki w bardzo elegancki sposób podziękował księdzu za przyjęcie, poświęcenie czasu, za piękne kazanie. Po nabożeństwie  wszyscy udali się do salki obok kościoła, gdzie ogrzali ciepłymi napojami i posilili drożdżówkami. Po kilku godzinach spędzonych w kościele i na spotkaniu towarzyskim wszyscy rozeszliśmy się do domów.